RPG Fantasy

Warownia
T#149996
Facebook
Elindor poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Wojownik - Strzelec
#1018282 27.09.2012 21:23:33
Byli już w drodze od dłuższego czasu. Eli zaczęły już nieco nogi boleć od tego chodzenia. Ale musiała iść dość szybko, bo za nią szły psy, które mogłyby ją nieco chapnąć. Nagle Eli wpadła na pewien pomysł. Zaczęła leczyć swoją ranę. Po dziesięciu minutach skupienia nie dawało to żadnego efektu, oprócz tego, że była śmiertelnie zmęczona. Po kilku następnych godzinach zataczała się już nieźle i wiele razy prawie upadała. A po godzinie padła na twarz, wyczerpana. I wtedy psy ją zaatakowały. Nie miała czym się bronić. Nagle przypomniała sobie o Lodzie, swoim mieczu. Odcięła swoje łańcuchy. Psy zdążyły ją nieźle pokiereszować, ale kiedy wezwała miecz wszystkie się odsunęły.
- Nie masz szans nas pokonać - oznajmił jej człowiek - jesteś zbyt słaba.
Ale Eli nie zamierzała się poddać. Tyłem podbiegła do najbliższej rzeki i weszła do niej.
- Ty na prawdę nie wyczułaś magicznej blokady wokół ciebie? - spytał - nie możesz nic zrobić...
I w tym momencie Eli zaatakowała blokady całą swoją siłą woli i nie przestawała. Po kilkunastu sekundach była wolna. Uleczyła swe rany, po których zostały tylko blizny i skupiła wokół siebie wodę, przemieniając się w bestię stworzoną z wody. Była ona jakieś dziesięć razy większa od niej samej. Eli doszła do granicy człowieczeństwa i zapadała się w pustkę, a ostatnim, co usłyszała było przekleństwo jej uzurpatora.



Umiejętności:
*Szał
*Moc wody
*Podwójny strzał/ potrójny strzał
*Taniec ostrzy (2 pchnięcia, cięcie lewa, cięcie prawo, młynek i pchnięcie)
*Zmiana w wodną bestię

Ekwipunek:
*Długi, elfi łuk
*Dwa noże
*Lekki, skórzany płaszcz
Mistrz_Gry Administrator 
#1018290 27.09.2012 21:34:58
Od strony wzgórza słychać było grzmot. Większość oblegających odwróciła się w tamtą stronę. Całe legiony zakutych w czarną stal jeźdźców zjeżdżała w stronę miasta. Atak prowadzony był w kształcie stożka. Na samym przedzie jechali czarni wojownicy- odróżniali się od rycerz tym, że ich zbroje nie pobłyskiwały z daleka, lecz były matowe. No i mieli kopie rycerskie . Zjeżdżali w dół. Horda ustawiła się w ciasny szyk gotując włócznie. Już mieli się zderzyć, gdy przednie oddziały rozstąpiły się. Z Spośród żołnierzy wyleciał smok- lecz nie fizyczny, wyglądający jak czarny duch. Wystrzelił przed siebie, siejąc popłoch wśród potworów. Żołnierze ponownie nastawili kopie i uderzyli z całą siłą. Wojownicy ze skórzanymi strojami w galopie konia zeskoczyli z siodeł, i wyciągając wąskie zakrzywione miecze noszone na plecach, zaczęli wirować wśród wrogów. Trzymali się w ciasnej grupie, przemieszczając się dość szybko, pomijając fakt że byli otoczeni. Każdy z nich miał demoniczną maskę- ukazującą twarz w gniewie. Siali spustoszenie w armii.
Rycerze ciągle na koniach walczyli z potworami. Blokowali, cięli, kontratakowali i uderzali z podwójną furią. Krew lała się obficie. Czarna krew.
Obern poziom 1 Administrator 
Lokalizacja: Wojownik-Pyromanta
Ilość edycji wpisu: 1
#1018294 27.09.2012 21:40:06
Obern obejrzał się za siebie. Zauważył wojska atakujące obozy.
-Jak on..- pomyślał, po czym ruszył w dalszą pogoń, tym razem biegnąć. Dotarł do rzeki. Zauważył kilku ludzi i potworów wpatrzonych w wodę. Lekko zdębiał. Zobaczył Elindor w ciele jakiegoś żywiołaka. Nie namyślając się długo Uwolnił swoją magię. teren i jego samego otoczyły płomienie.
-Ogień: Zbroja płomieni. Wokół niego wytworzyła się ognista zbroja. Jego miecz urósł do postaci dwuręcznego ostrza. Uderzył nim w ziemię. Wybuchło kilka gejzerów, z każdego z nich wyszła istota- ciało najeżone kolcami i spowite ogniem. Nie myśląc rzuciły się na wrogów. Obern dołączył do nich
-Eli- poczuł, że znowu może się z nią skontaktować.- Słyszysz mnie?!




TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA



wpis edytowany 27.09.2012 21:42:20



Ekwipunek:
-Miecz ognia
-Zbroja łańcuchowa
- Naramienniki ognistego Impa

Umiejętności:
-Krąg ognia
-Słup ognia
-Zapalenie- podpala dowolną rzecz, spalając ją lub nie, zależy od woli maga
-Forma ducha ognia
-Niebieskie inferno- zmiana natężenia ognia, niebieski ogień(dostępne po wyuczeniu)
-Węch wilka
Elindor poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Wojownik - Strzelec
#1018314 27.09.2012 22:03:51
Jej umysł zarejestrował jakieś nawoływanie, ale jej człowieczeństwo było zbyt zajęte utrzymywaniem własnej woli by w ogóle pomyśleć o rozszyfrowaniu tego kontaktu. Oczyma bestii, którą się stała widziała istoty zbite w kupkę, które usiłowały się obronić przed innymi istotami i jednej jeszcze istocie ( niczego nie była w stanie zarejestrować, wiedziała tylko które istoty są jej wrogie ). Podeszła do tej grupki i uderzyła w nią pięści, która natrafiła na opór. Skoczyła więc na to całą swoją masą i w ten sposób przełamała zaklęcie ochronne, które rzuciła jedna z istot. Ona (zapomniała nawet swojego imienia) jednak też oberwała. Istota, która rzuciła ochronę teraz walnęła w nią piorunem. Przez całą nagromadzoną wodę przeszło ogromne wyładowanie. Znów doznała jakiejś próby kontaktu, ale jej mózg był prawie spalony, więc całe zaklęcie łączące wodę z jej układem nerwowym i ciałem. Woda więc rozeszła się na wszystkie strony, razem z zaklęciami, które uleczyły jej rany - rany otworzyły się i wyciekła z nich krew, a ona sama spadała z dziesięciu metrów na ziemię, bez jakichkolwiek oznak życia.



Umiejętności:
*Szał
*Moc wody
*Podwójny strzał/ potrójny strzał
*Taniec ostrzy (2 pchnięcia, cięcie lewa, cięcie prawo, młynek i pchnięcie)
*Zmiana w wodną bestię

Ekwipunek:
*Długi, elfi łuk
*Dwa noże
*Lekki, skórzany płaszcz
Mistrz_Gry Administrator 

Ilość edycji wpisu: 1
#1018338 27.09.2012 22:29:20
Jakiś cień wyskoczył spod jednej z katapult i odbił się w niewiarygodnym skoku.Złapał Elindor, i robiąc przewrót zamortyzował jej upadek. Spojrzał na rany. Machnął ręką, i otwory leko zasklepiły się. Gdy upewnił się, że blizny są dość trwałe, wstał.Odwrócił głowę.Kaptur i maska na usta całkowicie zasłaniały jego twarz.Obern rozpoznał go- to jeden z tych zabójców z armii. Gdy zauważył pytające spojrzenie Oberna, skoczył i zniknął w tłumie. Rozciągała się za nim wstęga mroku.
wpis edytowany 27.09.2012 22:33:12
Elindor poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Wojownik - Strzelec
#1018883 28.09.2012 20:05:23
Eli znowu znalazła się w galarecie. Tym razem jednak zamiast spaść i znaleźć się w innym świecie, wpadła na jakąś platformę. Eli miała jakąś dziwną formę, przypominała nieco swoje ciało, idealni odwzorowane, tylko, że z wody. Jej oczom ukazała się bogini wody - Elistar.
- Witaj, Bogini - powiedziała a w zasadzie zabulgotała Eli - jakiż to zaszczyt spotkać cię kolejny raz.
Bogini popatrzyła na nią dziwnym wzrokiem. Westchnęła.
- Daruj sobie tą grzecznościową formę, Elindor - odparła Elistar - Świat stoi w obliczu zagrożenia.
- Dobrze...
- Zastanawiasz się pewnie czemu mnie widzisz akurat teraz? - spytała bogini - otóż stoisz właśnie na skraju śmierci, ale musisz z tym walczyć - odparła.
- Ale ja...
- Będziesz wiedziała. Ale musisz to zrobić szybko i skutecznie, bo oni mogą się nie utrzymać. Wiem, że to będzie trudne, więc chyba będę zmuszona dać ci nieco swojej mocy - od bogini odleciał jakiś skrawek energii i został wessany przez ciało Eli - to wszystko - dodała Elistar i zniknęła. Eli została sama w swoim umyśle. Nagle doznała szoku. Przed nią stała... ona sama.
- Zginiesz - rzekła jej druga połówka i rzuciła się na prawdziwą Eli.



Umiejętności:
*Szał
*Moc wody
*Podwójny strzał/ potrójny strzał
*Taniec ostrzy (2 pchnięcia, cięcie lewa, cięcie prawo, młynek i pchnięcie)
*Zmiana w wodną bestię

Ekwipunek:
*Długi, elfi łuk
*Dwa noże
*Lekki, skórzany płaszcz
Obern poziom 1 Administrator 
Lokalizacja: Wojownik-Pyromanta
#1018975 28.09.2012 22:01:38
-Kathleen- Ta jedna myśl kołotała się w jego głowie. Skąd wiedział? Jakiś wilkołak przeszkodził mu w rozmyślaniach. Uderzył go w pysk głowicą, a potem ciął od dołu. Krew chlusneła i wilk potoczył się na ziemię. Zywiołaki tańczyły po polu bitwy, spalając każdą napotkaną istotę. Obern również ochoczo walczył niedaleko nich. Burza ogniowa ciągle spadała z nieba. Czuł, że umyka z niego energia magiczna. w pewnym momencie burza ustała,a Obern własnoręcznie posyłał ogniste fale na wrogów. Blok, kontra, parada, cios. po uderzeniu jakiegoś psa skrzyżował miecz z jakimś człowiekiem. Jego twarz była jakby spalona. Wyróżniały je tylko jako tako zachowane usta i oczy- oczy szaleńca. Oberna dziwiło, jak trzymał blok tą swoją wykałaczką- krótki miecz, bez ozdób, z jedną płonącą runą przy rękojeści. Odbił się od niego i przechylając się do tył€ wpatrzył się we wroga, zapalając miecz. Nagle człowiek zmienił się- jego kolczuga i tunika jakby wypaliły się, zostawiając odkrytą pierś,z jednym czarnym naramiennikiem na prawym barku Czerwone włosy opadały mu na ramiona. Szkarłatne oczy patrzyły w niego z nienawiścią. Jedna ręka była jakby w skorupie, z ostrymi szponami zamiast dłoni.
-Nie powstrzymacie jej- powiedział w jego kierunku. Głos twardy, lecz nierównomierny.- Uwięziliście mnie, Lecz Gahnir i Wilaweth sa wolni. Nie byliście świadomi, że Avielerin nie jest związany. On wypala waszego przyjaciela, a wy nic z tym nie możecie zrobić. jakie to smutne. Skończycie jak wasi poprzednicy. Zginiecie jak szczury, jak..- nie dokończył, gdyż Obern rzucił w niego płonącym łańcuchem, przyciągając go. Zamierzył się na niego mieczem. W tej samej chwili Astaroth zniknął, a on trzymał w więzieniu tamtego człowieka, który skrzyżował z nim miecz. Zobaczył w jego oczach lęk i niedowierzanie, a potem inferno oplotło ich ciała. Gdy opadło, na jego środku stał ognisty duch.


TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA



Jego ciało płonęło. w ręku trzymał włócznie i tarczę.
-Forma ducha: Ogień- rozległ się głos Oberna. Duch rzucił się na wrogów, otoczony płomienistym infernem.



Ekwipunek:
-Miecz ognia
-Zbroja łańcuchowa
- Naramienniki ognistego Impa

Umiejętności:
-Krąg ognia
-Słup ognia
-Zapalenie- podpala dowolną rzecz, spalając ją lub nie, zależy od woli maga
-Forma ducha ognia
-Niebieskie inferno- zmiana natężenia ognia, niebieski ogień(dostępne po wyuczeniu)
-Węch wilka
Mistrz_Gry Administrator 

Ilość edycji wpisu: 1
#1027034 10.10.2012 19:25:57
W twojej głowie pojawiły się myśli innego człowieka. W normalnym świecie trwałoby to najwyżej pół sekundy, ale dla ciebie było to wystarczająco. W twoich myślach ukazał się człowiek w ciemnej zbroi, z twarzą starannie ukrytą za maską. Z małej szpary błyskały jedynie pełno zielone oczy.
-Nie możesz upaść. Byłaby to łatwiejsza i przyjemniejsza droga, lecz prowadząca jedynie do złudnego szczęścia. Jesteś ważnym elementem ich jestestwa..Musisz walczyć.Dołączyć do nich.Bez ciebie polegną. On polegnie.- mocno zaakcentował ostatnie zdanie.
-Obyśmy się zobaczyli, pewnie czekam na to już z niecierpliwością- mrugnął i wizja zniknęła.
wpis edytowany 11.10.2012 14:54:21
Obern poziom 1 Administrator 
Lokalizacja: Wojownik-Pyromanta
#1033742 19.10.2012 21:17:16
Horda zaczęła się wycofywać. Jakby dano im sygnał do odwrotu. Czarni rycerze gonili potwory, lecz w pewnych momentach przestawali i wracali do szyku. Poczuł się dziwnie. Wszystko jakby nagle ucichło. Dookoła słyszał tylko tętent końskich kopyt i szczękanie płyt pancerzy. Coś tu nie pasowało. Spojrzał w górę. Zachodzące słońce pozostawiało niebo w kolorze pomarańczowym. Coś przykuło jego uwagę. Ze wschodu niebo jakby ciemniało. Coś się zbliżało. Pamiętał, że Kathleen coś mu opowiadał o takich zjawiskach,lecz nie mógł sobie przypomnieć co. Niepokoiło go to. Spróbował się skontaktować z Gohenem. Po kilku próbach znalazł go, szybującego tuż nad miastem. Gohen przekazał mu to co widzi. Coś,jakby czarna chmura, przesuwała się po niebie, w kierunku miasta.Z tego co spostrzegł, wszystko co się pod nią znajdowało, wyniszczało się. Dreszcz przeszedł mu po plecach. Podbiegł do Elindor. Przerzucił ją sobie przez ramię i pobiegł ku wejściu do miasta. Słyszał wiwatujące krasnoludy, radujące się z ucieczki wroga.
-Musicie uciekać!!! Czarne chmury pędzą ku miastu, zabije was jeśli się nie pośpieszycie!!.
Nie spodziewał się tak szybkiej reakcji. Wystarczyła chwila, by runy obronne opadły, a brama się otworzyła. Usłyszał tupot wielu nóg, a po chwili tłum krasnoludów wypadł z miasta kierując się ku niemu.Czym prędzej odwołał swoje żywiołaki.
-To ty mówiłeś coś o chmurach?- spytał go jakiś krasnolud, zdejmując swój wygnieciony hełm. Obern krótko streścił to, co zobaczył Gohen. Krasnolud skinął głową.
-To Cloudusy- zaklęcia zniszczenia, można je osiągnąć przy użyciu ofiar z krwi i kości- mruknął ku niemu.- Jeśli to naprawdę one,to musimy opuścić nasze miasto. Nie znam sposobu na ich zatrzymanie.
Obern był pod wrażeniem, co do koordynacji tego ludu. Chwila wystarczyła, by rozesłano patrole, majace zebrać ludność. Skorzystał okazji, i znalazł dowódcę czarnych rycerzy.
-Skąd się tu w ogóle wzięliście?- spytał. Lider rycerzy był wysokim, barczystym mężczyzną,z krótką bródką i ostrzyżonymi włosami.Spojrzał na niego swoimi czarnymi oczami i odrzekł.
-Jesteśmy Bractwem Zmierzchu, przybyliśmy tu , za wezwaniem..-odwrócił się ku sprzymierzeńcom.-Jak on tam miał? Aa- znów spojrzał na Oberna- Tregath.Nazywał się Tregath.
-Więc gdzie on jest?- spytał Obern. Spodziewał się tego, lecz dziwne było, że Kathleen się nie pokazał.
-Noo, mówił że musi gdzieś iść, i że mamy się zgłosić do kogoś, kto się nazywa Obern. Potem już go nie widziałem.
-Ja jestem Obern- odrzekł, wpatrując się w niego. Co się tu działo? Nie wiedział.
-Dobrze, pomóżcie krasnoludom, musimy się stąd oddalić z tego powodu- wskazał na chmurę. Zobaczył strach w oczach kapitana.
-Jestem Vaer, kapitan rycerzy. Z radością im pomożemy.
Niedługo potem byli już w bezpiecznej odległości. Wszyscy żywi zostali ewakuowani. Na ich oczach miasto zostało zrównane z ziemią. Została po nim tylko góra popiołu.
Obern zdecydował,że wszyscy udadzą się do twierdzy Tregathów- tam będą bezpieczni. Uciekinierów było mniej niż przewidywał. Miasto było spore, lecz widocznie większość to były magazyny, bo razem krasnoludów było jakichś pieciuset. Posadził sobie Elindor na koniu przed sobą, ochraniając ją przed upadkiem ręką. Gohen patrolował drogę przed nimi.
Droga zajęła im dwa dni. Wszyscy byli lekko wycieńczeni,głodni i zmarznięci. Lecz po jakimś czasie zobaczyli światła grodu. Wartownicy, dowiedziawszy się o sytuacji, pobiegli bo dowódcę, czyli Kathleena. Bramy się otworzyły i wszyscy wpadli do środka. Dano im jedzenie i nocleg. Mały garnizon z Obernem na czele ruszył do dworu.Naprzeciw wyszedł im Kathleen. Na jego twarzy gościł ponury niepokój. Przystanął, i staksował ich wzrokiem. Pierwsze co, to wziął Elindor z rąk Oberna i zaniósł ją do alchemika. Wrócił po paru minutach.
-Gdzie wy byliście?- spytał w końcu.Głos miał zimny, z lekką nutką troski.
-No, ty to powinieneś wiedzieć najlepiej, sam ich przysłałeś- wskazał ruchem głowy na Vaera. Kath uniósł brew.
-Ja nigdy nie byłem w Cen'rei.
Zapadł głucha cisza. Wiatr świszczał gdzieś w górze.
-Ale...widziałem twoją magię, cień był koło...- zabrakło mu słów. Kath przyglądał mu się niespokojnie. Obernowi wydawało się, że Kathleen patrzy na jego duszę, ale to raczej nie było możliwe.
-Idźcie odpocząć. Potem porozmawiamy.Wymówił to tonem nieznoszącym sprzeciwu. Obern lekko się wzdrygnął, lecz posłuchał.



Ekwipunek:
-Miecz ognia
-Zbroja łańcuchowa
- Naramienniki ognistego Impa

Umiejętności:
-Krąg ognia
-Słup ognia
-Zapalenie- podpala dowolną rzecz, spalając ją lub nie, zależy od woli maga
-Forma ducha ognia
-Niebieskie inferno- zmiana natężenia ognia, niebieski ogień(dostępne po wyuczeniu)
-Węch wilka
Kathleen poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Łotr- Zabójca
#1034922 21.10.2012 21:56:20
Uważnie wysłuchał opowieści Oberna.Było tak, jakby on tam faktycznie był. Oczywiście zaprzeczył temu, lecz sprawa go gryzła. Nie znał nikogo ze swojej rodziny, kto by żył w tych czasach, oprócz niego.Nie znalazłszy logicznego wyjaśnienia, porzucił sprawę. Obejrzał książkę, którą dał mu Obern.Była oprawiona w skórę, zafarbowana na kolor ciemnozielony, z wizerunkami liści odbitymi na niej.Wiatr. Teraz miał już komplet. Spojrzał na okno. Była noc, nic nie było widać. Odłożył książke na biórko, otworzył drzwi i ruszył ku sypialni. Rozebrał się i położył na łóżku. Właśnie w tym momencie przyszła mu ochota do rozmyślania, więc opadł na plecy, i wpatrzony w sufit, układał wszystkie elementy tego dnia.



Umiejętności:
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp

Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy
Kathleen poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Łotr- Zabójca
Ilość edycji wpisu: 1
#1038784 27.10.2012 15:06:00
Kath siedział prz Eli. Odkąd wróciła razem z Obernem trzy dni temu, nie obudziła się ani razu. To zaczynało być niepokojące. Przy pomocy alchemika z sprowadzonego lekarza stwierdzili, że jej organizm jest czysty, lecz -nawet jeśli uznać ją za elfa- jest bardzo stary. Dziwili się, że jeszcze funkcjonuje.Jej skóra była zimna, serce ledwo biło. Kath dzięki hakom, zaczepionym w jej umyśl, mógł sprawdzać funkcjonowanie jej ciała.
Siedział na krześle przy oknie, czytając raporty ze wschodniej granicy. Nagle jego głowę przeszył mózg. Impulsy kierowały jego myśli na pokój Elindor. Rzucając wszystko, prawie wyrwał drzwi swojego biura i puścił się pędem w niższe piętro. Wparował na pokoju i spojrzał na Eli. Czuł, że jej serce bije bardzo szybko.Miała otwarte oczy, powietrze szybko krążyło w jej układzie oddechowym. Uklęknął przy łożu. Spojrzała na niego.
-To, które nigdy nie dotarło, przybędzie w ostatniej chwili,
Dwoje zginie, w obronie wiary i szczęścia,
Jedno, wspomoże tego, który najbardziej na to zasłużył,
Jedna, nienależąca do tego świata, powie prawdę reszcie
Ostatni przeżyje, by przekazać innym, co się tu wydarzyło.



Kathleen patrzył na pozbawione życia oczy Eli. Klatka piersiowa przestała się unosić. Pewna ręka rozluźniłą się. Ciało straciło sprężystość. Dopiero po chwili dotarło do niego, że siedzi na podłodze pod ścianą. Kilku ludzi weszło, sprawdzając co się dzieje, a Obern próbował skupić jego uwagę. Kathleen na pół przytomny patrzył na całe to zamieszanie. Pozwolił się wyprowadzić z pokoju. Twarz przybrała bladą barwę.
wpis edytowany 27.10.2012 15:06:44



Umiejętności:
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp

Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy
Gohen poziom 3
Lokalizacja: Wojownik - Fechmistrz
Ilość edycji wpisu: 1
#1038832 27.10.2012 18:06:47
Gdy Gohen dowiedział się o śmierci Eli po prostu nie mógł w to uwierzyć. Od razu po otrzymaniu tej informacji na wpół wybiegł - na wpół wyleciał z siedziby. W locie zaczął płakać rzewnymi łzami. Tyle ich łączyło - począwszy od spotkania w lesie na ciemnym trakcie, przez całe ich perypetie, poszukiwania Mel i w końcu jej ostatnia bitwa...

...

Po kilku godzinach coś odwróciło jego uwagę od jego smutku. Usłyszał coś w stylu okrzyku orła, tylko nieco zmodyfikowanego. Ale to go nie wzruszyło. Dopiero okrzyk - okrzyk bólu -, który wystąpił po nim dał mu do myślenia. Zmienił kierunek i leciał teraz wprost na źródło tego dźwięku. Mantykora zaatakowała gryfa i unieruchomiła jego kończyny i skrzydła. Następnie wbijała mu kolce kawałek po kawałku w skórę, powodując niewyobrażalny ból. Jego oczy już dawno wypłynęły, pozostało mu tylko krzyczeć.
Na dźwięk jaki wydało lądowanie Gohena (a może bardziej wydobycie jego miecza?) Mantykora obróciła się i nawet nie zdążyła zrobić nic innego, kiedy jej głowa odczepiła się od ciała i poleciała w dół, do doliny. Gryf zaś cały czas piszczał.
- Nie mogę dla ciebie nic zrobić, mój drogi przyjacielu - zamruczał kojąco do gryfa - jedynie mogę oszczędzić ci cierpień - dodał - jeśli oczywiście tego chcesz-
Gryf obrócił się pustymi oczodołami w stronę Goha. Pochylił ku niemu głowę, co było chyba przyzwalającym gestem.

...

Po oczyszczeniu swojego miecza Gohen poleciał dalej, z niemałym żalem wspominając o gryfie. Niestety, sprawa Eli ciążyła mu kilka razy bardziej. "Muszę odzyskać spokój sumienia" - pomyślał. Nagle pewien pomysł wpadł mu do głowy. Poleciał teraz w stronę niebios. Ze światła stworzył platformę. Wbił w nią miecz i stanął na niej.
- Rennefegu, czy mnie słyszysz??!- spytał dość głośno.
- Tak, nie musisz podnosić głosu - odparł bóg
- Przysięgam na swój miecz i na swoje życie, że nie odpuszczę żadnemu demonowi, który choćby tknie bądź tknął moich przyjaciół. Wytępię te bestie aż nie zostanie z nich proch i nie znikną w otchłani. Tak przysięgam, proszę, przyjmij ją, Rennefegu.-
- Chyba nie muszę ci mówić, że jak ją złamiesz, to zginiesz? Cóż, przyjmuję twoją przysięgę - odparł po chwili Rennefeg i zapadła cisza.
Gohenowi spadł nieco ciężar z serca i nieco się cieszył - znów był mścicielem.
"Przez jakiś czas mnie nie będzie - nie martwcie się o mnie, trochę to potrwa" - rzekł na kanale półboskim i poleciał tam, gdzie wiodło go serce - na czarny trakt.
wpis edytowany 27.10.2012 18:10:08



Umiejętności
-Młynek
-Zaklinacz przedmiotów
-Szał bitewny
-Moc światła
-Sowi słuch
-Ostateczna kombinacja:
(10 obrotów wokół własnej osi, a potem obrotowe pchnięcie mieczem, markowane cięcie w prawo [ pchnięcie w serce ] )

Ekwipunek
-Miecz półtoraręczny
-Półpancerz
-Łuk ze zdobieniami
-Ozdobny kołczan
-Nóż ze smoczego szkła
-Tarcza światła
Mistrz_Gry Administrator 
#1038847 27.10.2012 18:55:02
Przygotowania do wojny trwały jeszcze przez pół roku.Wiele się też wydarzyło. Drużyna pod dowództwem Kathleena ruszyła w czeluście Menuhairu, krainy duchów nocy. Duchy, ku zdumieniu drużyny, zgodziły się pomóc. Za zgodą jednego z nich wtłoczyły jego duszę w ciało Kathleena.


TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA



Dzięki temu był w stanie kontrolować swoją moc przed wybuchem. Następnie udali się w Góry Szczelin, gdzie spotkawszy się z ostatnimi przedstawicielami rasy smoków prosili o pomoc. Kathleen, jako czempion, miał stoczyć walkę ze zbuntowanym czarnym smokiem, Galhuvarem. Kath, budząc do życia Avielerina, rozgromił smoka, przejmując jego duszę. Smoki, jak dowód swojej przysięgi, dały Kathleenowi maskę, dzięki której mógł skorzystać z energii tych istot.


TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA



Dzięki szpiegom, drużyna dowiedziała się o pełnej sile pustki ruszającej do boju. W tym momencie podjęto decyzję o organizacji ataku. Zebrano wszystkie siły jakie można było, i tak połączone siły ludzi, mrocznych elfów i krasnoludów ruszyły do boju. Ich celem było Pole Roseta, Śmierci.

Byliście kilka mil od Grodu Navalah, gdy niespodziewanie przygalopował do was posłaniec z zamku Tregathów.....
Kathleen poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Łotr- Zabójca
#1038861 27.10.2012 19:20:05
Od początku obawiał się tej bitwy. Przesądzi ona o losach tego świata.Nikomu tego nie okazywał, ale się bał- bał sie odpowiedzialności, jaką go obarczono. Lecz zawsze po tym, zbierał się w duchu, i próbował o tym nie myśleć.
-Spokojnie, na pewno się uda. Cóż, jeśli nie, to i tak dobrze, przynajmniej dla mnie, bo wreszcię uwolnię się z tego ciała. Nie wiem co mi strzeliło do głowy, chowając się w dziedzicu tego rodu.
Avielerin coraz bardziej go wkurzał. Był arogancki, pełny pychy, lecz także silny, więć Kathleen chcąc nie chcąc próbował go nie obrażać- mógł się jeszcze przydać. Fanfarath, duch który zgodził sie z nim połączyć, trzymał Avielerina w ryzach, stosując dość brutalne metody. Demon kipiał bezsilnym gniewem. Te kłótnie coraz bardziej wykańczały Katha. Spróbował myśleć o czymś innym.
Miał na sobie czarną zbroję, którą znalazł w dawnej zbrojowni Tregathów. Była lekka, wytrzymała, i nie krępowałą jego ruchów. Na zbroje miał zarzuconą czarną oponczę, mającą chronić go przed deszczem. Przy boku wisiał mu jego miecz- klinga w pochwie nadal lśniła.
Nagle usłyszał tętent kopyt za sobą. Obrócił się, i zobaczył zbliżającego się posłańca.
-Panie, nasz dom jest atakowany!!! To chyba jakiś demon- wydyszał mu posłaniec, jak już złapał oddech.
-Demon?- Kath spojrzał na drogę za sobą.
-Tak, panie. On atakuje Gród Navalah, a my nic mu nie możemy zrobić!!Proszę pomóż!
Kath spojrzał na Oberna.
-Armia nie zdąży zawrócić żeby potem zdążyć zatrzymać Pustkę na polach popielnych. Pojadę sam.
-Zwariowałeś?!- wykrzyknął Obern- Przecież on cię zmiecie!!
-Nie byłbym tego taki pewien- odparł mu Kath, zawracając konia.- Zaprowadź armię, tam gdzie zmierzamy. Niedługo do was dołącze.
Nad horyzontem zaczęły pojawiać sie zarysy zamku. Kathleen pędził przez las, nie oszczędzając konia. Już z daleka słyszał gromy, co go niepokoiło. Widział pioruny rozświetlające niebo. Wjechał an dziedziniec. Pół miasta było w ruinie. Pojechawszy śladem zniszczeń dotarł do willi Tregathów. Cała była w ruinie. Między skałami leżało ogromne cielsko demona. Było nienaturalnie powykręcane, a także przypalone. Nie zdążył nic więcej zobaczyć, gdyż jakaś siła zrzuciła go z konia i przyszpiliłą do ziemi. Napiąl wszystkie mięśnie, próbując się uwolnić, nawet wspomagał się magią, lecz nic nie mógł zrobić. udało mu się tylko lekko przekrzywić głowę.
-A jednak, sławny Kathleen Tregath dał się tak łatwo zaskoczyć. Nie myślałem, że to będzie takie proste.
Kath znał ten głos. Słyszał go dawno temu, w krypcie Kemoca.Gahlnir.Demon uklęknął obok niego, szczerząc się jadowitym uśmiechem.
-Tak, dobrze że sobie mnie przypominasz. Bo teraz nigdy już mnie nie zapomnisz.
Potem świat spowił mrok i Kath straciłprzytomność.



Umiejętności:
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp

Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy
Kathleen poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Łotr- Zabójca
#1040742 30.10.2012 18:04:13
Powoli zaczał otwierać oczy. Wszystkie dźwięki słyszał jakby przez grubą zasłoną. Gdy oczy przyzwyczaiły się do ciemności dookoła niego, spróbował zorientować się gdzie jest.
-Nie wiem gdzie dokładnie jesteśmy, ale napewno siedzimy w czarnej dupie- Gdyby Avielerin miał ciało, najpewniej teraz by się budził i przeciągał.Forgoth-gdyż tak miał na imię duch w ciele Kathleena- nic nie mówił, lecz Kath odczuł jego niepokój. Spojrzał na pomieszczenie, w którym leżał. Kamienna podłoga, w dużym stopniu zanieczyszczona, ciagneła się na jakieś dwa metry w każdą stronę. Wszystkie ściany z poukładanch kamiennych bloków powodowały dreszcze w jego ciele. Wtedy zdał sobie sprawę, że cierpi na klaustrofobię- lęk przed zamkniętymi pomieszczeniami. Gdy próbował wstać, poczuł spore odrętwienie w nogach.Ile on tu przeleżał? Spojrzał na swoje ciało. Ktoś rozebrał go ze zbroi, dająć mu skórzaną tunikę bez rękawów.Spodnie wciśnięte w buty do kolan, zdawały się szorstkie w dotyku. Uśmiechnął się ponuro. Skoro i tak chcieli jego śmierci, to czemu dawali mu-co prawda skromną, ale zawsze jakąś- ochronę? A może nie o to im chodzili,może postanowili go wykorzystać?
-Brawo geniuszu- Avielin westchnął- Gdyby mój brat chciał cię zabić, uczyniłby to dawno temu, wtedy, gdy go uwolniłeś.
-Jednego nie rozumiem- odparł mu Kath-Ty jako najstarszy demon powinieneś najbardziej pragnąć śmierci nas wszystkich, więc czemu mi pomagasz?
-Właśnie, jestem najstarszy, i jednocześnie najmądrzejszy.- Świetnie, zaczął się przechwalać. Kath milczał i słuchał go dalej.-Nam nasze zadania zostały,,wpojone''. Ja jednak, mimo je przyjałem, postanowiłem się szczególnie nie wtrącać, lecz przyglądać- Demon na chwilę zamilkł, po czym kontynuował wypowiedź:
-W waszym języku można to nazwać ,,rozsądkiem'' lub, ,,rozwagą''. Najwidoczniej te cechy są dość mocno w tobie rozwinięte. Chyba dobrze wybrałem ciało, gdy musiałem uciekać- Kath lekko zdumiony miał o coś zapytać, lecz ugryzł się w język. Jak zacznie zadawać mu za dużo pytań, Avielerin strzeli focha i przestanie mu pomagać.
Skończywszy rozmowę, Kath przekręcił się na brzuch, i zaczął czołgać się w niejednogłośnie ustalonym kierunku. Nie minęła chwila, gdy poczuł coś twardego i zimnego przy swojej glowie. Dotknął tego i upewnił się, że jest w celi. Z tego miejsca widział gdzieś w oddali światło pochodni. Coś innego zwróciło jego uwagę. Ku niemu zbliżała się jakaś osoba.Jaśniała od niej nieludzka aura, więc Kath odrazu domyślił się, kto to może być.
-O, widzę że nasz gość się obudził. Chyba lekko przesadziłem z tym ogłuszeniem. Tak czy siak, pewnie już się domyśliłeś, po co cię tu przywlokłem- natknął się na przepełnione rządzą mordu oczy Kathleena.- Nie? No cóż, niedługo się dowiesz.- Kath w odpowiedzi tylko splunął mu na buty. Gahlnir tylko skrzywił się, lecz nic nie powiedział.-Mimo twojego jawnego buntu, chciałem zaprośić cię na uczte, którą przygotowano ku chwale osoby, która niedługo pojawi się posród nas- Czekał na reakcję Katha.
Opuścił wzrok i rozważał ta propozycję. Z jednej strony chciał jak najbardziej pokazać swoją pogardę wobec wroga, lecz z drugiej długo by nie wytrzymał bez jedzenia i picia. Pozatym, musiał coś jeść żeby mieć siłę walczyć.
-Mądra decyzja- poparł go Avielerin.- Mimo że nie mam ciała, potrzeby twojego odczuwam równie dobrze jak swoje.
-Przyjmę twoją propozycję- mruknął w końcu ponuro. Demon uśmiechnął się.
-Dobrze Avielerinie, może jednak coś z ciebie zostało w tym ciele- Kath poczuł ukłucie zniesmaczenia, płynące ze strony Avielerina. Nie wiedział dokładnie skąd, lecz dwaj strażnicy pojawili się przy celi, otworzyli ją, i wywlekli go z niej.
-Radzę ci sie umyć, niezbyt dobrze byłoby jeść ubabranym w kurz i pot- rzucił mu Gahlnir. Strażnicy ciągneli kathleena ku niewiadomemu.



Umiejętności:
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp

Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy
Kathleen poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Łotr- Zabójca
#1041085 31.10.2012 12:06:12

Dano mu mydło, wodę do mycia i czyste ubrania. Kathleen nic nie mówiąc wziął te rzeczy i umył się. Sprawdził czy nadal ma pierścień na naszyjniku, i czy działają na nim zaklęcia ukrycia. Gdy się upewnił, że wszystki w porządku, posłał mu kolejną dawkę energii, którą klejnot w pierścieniu magazynował. Przyda się kiedy indziej.
Wyszedł z łaźni. Strażnicy odprowadzili go do sali. Wyglądali dziwnie. Ich zbroje i maski przywodziły najstraszliwe monstra, lecz spomiędzy otworów na maskach błyszczały normalne ludzkie oczy, lecz jakby trochę...szalone.
Usiadł na wskazanym mu krześle. Gahlnir już tam był. Zauważył, że przy stole siedzą ludzie. Unikali jego spojrzenia, powoli pochłaniając swoje porcje.
-Jedz- nakazał mu Gahlnir. Kathleen posłusznie zaczął skubać swoje mięso. Rozejrzał się po sali. była wytwornie ozdobiona różnorakimi gobelinami. Zbroje ludzkie stały w dwóch rzędach po obu stronach sali. Uwagę Kathleena przykuły miecze wiszące nad wielkim kominkim. Demon to zauważył.
-Są to miecze największych naszych wrogów. Za swoje męstwo zdobli nasz szacunek...lecz i tak zgineli.Z tego co pamiętam, jest tam broń twoich ojców. Kemoc, Simon, Kathea... wszyscy walczyli, lecz zgnili w lochach jak ostatnie szczury...Na dobrą sprawę całe życie nimi byli.
Po jego ostatnich słowach puchar z winem uderzył w jego barierę. Kath stał, dysząc z wściekłości. Jego oczy były pełne niezrozumienia. Ten puchar nasycił swoją magią, żeby wywołać coś w rodzaju mini-eksplozji. Lecz nic się nie stało.
-Powinieneś wiedzieć, że na terenie tego budynku nie możesz być zdolny to uwalniania swojej magii. Ze względu na bezpieczeństwo domowników- Demon nawet na niego nie spojrzał, cały czas skubiąc kurczaka.- Coż, to chyba narazie wystarczy.
Pstryknął palcami, i szaty Kathleena jakby się wypaliły, ukazując skórznię, której wcześniej nie zdjął.
-Myślę, że jesteś już dość silny, by spróbować. Strzelił ku niemu jakiś promień, i nagle zorientował się, że jego ręce krępują łańcuchy. Wisiał kilka metrów nad ziemią. Rozejrzał się dookoła. Widział przed sobą duzę połacie szarej ziemi, ze skałami dookoła. Spróbował się obejrzeć. To, do czego był przykuty, przypominało bramę bez drzwi.
-Tak, teraz chyba mogę ci powiedzieć- Gahlnir pojawił się przy nim, w pełnej, jasnej zbroi.- Jesteś potężnym człowiekiem. Przez cała magię, jaka przepływa przez twoje ciało, stałeś się bardzo wytrzymałym...pojemnikiem. Pustka nadchodzi, bracie- Avielerin przekręcił się nieswojo.- Już niedługo będzie wśród nas. A ty Kathleenie, dostałeś ogromny zaszczyt- zostaniesz nowym ciałem Pustki na Ziemi.
Katha przeszył dreszcz.
-To ci się nigdy nie uda. Nawet jeśli spróbujecie, moje ciało rozerwie się. Pustka jako osoba ludzka na tym świecie nie może istnieć, posiada zbyt potężną magię.Tak samo jest ze Iluvatarem. Jako Stwórca, nie możę przebywać na tym świecie. To by zniszczyło równowagę, a nas posłałoby do otchłani.
-Nie rozumiem, jak można tak nie wierzyć w siebie- Gahlnir uśmiechnął sie złośliwie- Myślałem że masz o sobie lepsze zdanie.
Odwrócił się, i zaczął otchodzić.
-To jest moja wojna. Nigdy nie pozwolę wygrać takim istotom jak ty!!! Słyszysz?? Nigdy!- wykrzyczał to z całych sił. Demon tylko odwrócił się, z nachmurzoną miną.
-I tu się mylisz, człowieku. Nas nie można powstrzymać.Nie można.


TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA





Umiejętności:
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp

Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy
Obern poziom 1 Administrator 
Lokalizacja: Wojownik-Pyromanta
#1043789 04.11.2012 18:32:39
Obern otworzył oczy. Zobaczył to, co wiatr przyniósł Melody. Nie mógł uwierzyć, że komuś udało się spętać Kathleena. Lecz jego rozmyślania przerwał tętent kopyt. Wyjrzał z namiotu, i zobaczył nadjeżdzającą armię, z niebieskimi proporcami na sztandarach. Armia królestwa
-Witaj, Obernie, Poskromicielu Ognia, i ty Gohenie Światłoręki! Przybywamy na wasze wezwanie do walki. Czekamy na wasze rozkazy.
Obern skinął głową. Gohen faktycznie pojawił się niewiadomo skad przy jego namiocie. Nakazał wojskom dołączyć do szeregu, formującego się wzdłuż
Pól Popiołów. Nagle usłyszał grzmot. Daleko za horyzontem, po drugiej stronie Pól, zaczęły gromadzić się chmury. Wielka Brama, która stała teraz centralnie pod nimi, zaczęła wydawać głuche dźwięki( jak nie możesz sobie wyobraźić, to zobacz sobie dźwięki Źniwiarza z Mass Effect 3 na YT).
-Boże, zaczęło się- jak na komendę usłyszał kroki tysięcy stóp, zbliżających się do wojsk Ligi. Obern zaczął wykrzykiwać rozkazy, dotyczące gotowości do walki. Gdy skończył, zwrócił sie do Gohena:
-Musisz uratować Katha. Udało nam się stworzyć portal, który wystarczy na to, by wejść, uratować Kathleena, i wyjść. Musisz się pospieszyć. Ponoć na terenie jego wieźienia nie można używać magii. Weś to- podał mu małą fiolkę, z fioletowym płynem- Wypij to po tamtej stronie, wtedy na chwilę zmieni się twój rodzaj magii. Będzie to czysto siłowa magia, która powinna obejść zabezpieczenia(siła napędzająca Fus Ro Dah!) Gdy będziesz gotowy, powiedz mi, wtedy otworzę portal.



Ekwipunek:
-Miecz ognia
-Zbroja łańcuchowa
- Naramienniki ognistego Impa

Umiejętności:
-Krąg ognia
-Słup ognia
-Zapalenie- podpala dowolną rzecz, spalając ją lub nie, zależy od woli maga
-Forma ducha ognia
-Niebieskie inferno- zmiana natężenia ognia, niebieski ogień(dostępne po wyuczeniu)
-Węch wilka
Obern poziom 1 Administrator 
Lokalizacja: Wojownik-Pyromanta
#1043792 04.11.2012 18:37:15


TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA



Uploaded with

TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA




Ekwipunek:
-Miecz ognia
-Zbroja łańcuchowa
- Naramienniki ognistego Impa

Umiejętności:
-Krąg ognia
-Słup ognia
-Zapalenie- podpala dowolną rzecz, spalając ją lub nie, zależy od woli maga
-Forma ducha ognia
-Niebieskie inferno- zmiana natężenia ognia, niebieski ogień(dostępne po wyuczeniu)
-Węch wilka
Gohen poziom 3
Lokalizacja: Wojownik - Fechmistrz
Ilość edycji wpisu: 2
#1043907 04.11.2012 21:07:32
Gohen dopiero po chwili zrozumiał prośbę. "Znowu jakaś odmiana" - pomyślał.
- Podsumowując: mam przejść przez portal, znaleźć Katha, zabić wszystko, co stanie mi na drodze i przy okazji nie pozwolić, aby zginął Kath bądź ja? - zapytał się i zastanawiał przez moment - bułka z masłem - dodał po chwili namysłu. Poluzował miecz w pochwie i zdjął tarczę z pleców.
- Dobra, jestem gotów - powiedział i otworzył się przed nim portal. Miał kolor seledynowy, uspokajający. Przez chwile była to ośmioramienna gwiazda, ale po chwili rogi zaczęły się rozpędzać i kształt rozmył się w koło o nierównych kształtach. "Raz kozie śmierć" - pomyślał Goh. Nabrał powietrza w płuca i wskoczył z całym impetem w środek portalu. Przez chwilę nic się nie działo, ale zaraz potem jego ciało rozpadło się na atomy. Całe "ciało" bolało go, jakby nurzano go w lawie i dziurawiono wiertłem.
Po czasie, który określiłby jako wieczność (około setnej sekundy) jego ciało złożyło się w całość, a on padł na kolana i zobaczył swoje śniadanie.
-Nigdy... więcej - wycharczał. Wstał. Jego uwagę zwróciło miejsce, w którym się znajdował. Był w dolinie wśród szarych skał. Po chwili przypomniał sobie, że miał wypić miksturę. Odetkał więc kurek i powąchał - coś pomiędzy piwem i miodem. Spróbował. Smakowało niestety gorzej, niż pachniało, ale nie miał za bardzo wyboru. Poczuł, że jego ciało wypełnia moc, jakiej jeszcze nigdy nie czuł do tej pory. "Dobra, to teraz Kath" - zdecydował. Jego ucho pochwyciło pewien sygnał.
"moja woj... nigdy... jak ty" Był to definitywnie głos Katha. Dobra, dość opier*alania się. Zaczął biec z ogromną prędkością i po chwili namierzył Katha. Biegł teraz cicho jak wiatr. Nagle wyczuł coś. "Demon, i to bardzo silny" - zdecydował. Dalej cicho stąpając, namierzywszy demona wyskoczył z góry i mając demona tuż pod sobą, natarł nań. Jego nóż wyleciał z niewiadomej przestrzeni i ułamek sekundy przed Gohem zaatakował demona światła. Gohen zaś zaatakował oba łańcuchy na raz , przecinając je jak masło. Jego nóż nieco zaskoczył Gahnira, ale to nie mogło trwać wiecznie. Goh złapał więc Katha w locie i wrzasnął na demona:
-Fuuuuuuus... Roooo Daaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaah!!!!!!!!!!!!- i demon poleciał na trzysta metrów w górę. Po tym manewrze Goh zaczął uciekać. "Nieco zbyt łatwo poszło"- pomyślał. I niestety - miał rację.

wpis edytowany 04.11.2012 21:16:30



Umiejętności
-Młynek
-Zaklinacz przedmiotów
-Szał bitewny
-Moc światła
-Sowi słuch
-Ostateczna kombinacja:
(10 obrotów wokół własnej osi, a potem obrotowe pchnięcie mieczem, markowane cięcie w prawo [ pchnięcie w serce ] )

Ekwipunek
-Miecz półtoraręczny
-Półpancerz
-Łuk ze zdobieniami
-Ozdobny kołczan
-Nóż ze smoczego szkła
-Tarcza światła
Kathleen poziom 3 Administrator 
Lokalizacja: Łotr- Zabójca
#1044407 05.11.2012 18:29:30
Jedyne co do niego docierało, to rany na jego lewej ręce,którą wciąż owijał ostry łańcuch. Poczuł dość silne naciski na swój umysł- Avielerin w pośpiechu trzaskał jego duszę w twarz, próbując go obudzić. Wzrok ustabilizował mu się na tyle, że zobaczył pedzące demony. Jeden z nich to był Gahnir, a drugiego nie znał- jego szaty połyskiwały jaskrawym niebieskim. Mimo woli machnął rękami i uwolnił się z uścisku Gohena.
-Jak ty się tu dostałeś?- wydusił z siebie, będąc na klęczkach.



Umiejętności:
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp

Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy
Warownia
T#149996
Facebook
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · TestHub.pl · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!