Dano mu mydło, wodę do mycia i czyste ubrania. Kathleen nic nie mówiąc wziął te rzeczy i umył się. Sprawdził czy nadal ma pierścień na naszyjniku, i czy działają na nim zaklęcia ukrycia. Gdy się upewnił, że wszystki w porządku, posłał mu kolejną dawkę energii, którą klejnot w pierścieniu magazynował. Przyda się kiedy indziej.
Wyszedł z łaźni. Strażnicy odprowadzili go do sali. Wyglądali dziwnie. Ich zbroje i maski przywodziły najstraszliwe monstra, lecz spomiędzy otworów na maskach błyszczały normalne ludzkie oczy, lecz jakby trochę...szalone.
Usiadł na wskazanym mu krześle. Gahlnir już tam był. Zauważył, że przy stole siedzą ludzie. Unikali jego spojrzenia, powoli pochłaniając swoje porcje.
-Jedz- nakazał mu Gahlnir. Kathleen posłusznie zaczął skubać swoje mięso. Rozejrzał się po sali. była wytwornie ozdobiona różnorakimi gobelinami. Zbroje ludzkie stały w dwóch rzędach po obu stronach sali. Uwagę Kathleena przykuły miecze wiszące nad wielkim kominkim. Demon to zauważył.
-Są to miecze największych naszych wrogów. Za swoje męstwo zdobli nasz szacunek...lecz i tak zgineli.Z tego co pamiętam, jest tam broń twoich ojców. Kemoc, Simon, Kathea... wszyscy walczyli, lecz zgnili w lochach jak ostatnie szczury...Na dobrą sprawę całe życie nimi byli.
Po jego ostatnich słowach puchar z winem uderzył w jego barierę. Kath stał, dysząc z wściekłości. Jego oczy były pełne niezrozumienia. Ten puchar nasycił swoją magią, żeby wywołać coś w rodzaju mini-eksplozji. Lecz nic się nie stało.
-Powinieneś wiedzieć, że na terenie tego budynku nie możesz być zdolny to uwalniania swojej magii. Ze względu na bezpieczeństwo domowników- Demon nawet na niego nie spojrzał, cały czas skubiąc kurczaka.- Coż, to chyba narazie wystarczy.
Pstryknął palcami, i szaty Kathleena jakby się wypaliły, ukazując skórznię, której wcześniej nie zdjął.
-Myślę, że jesteś już dość silny, by spróbować. Strzelił ku niemu jakiś promień, i nagle zorientował się, że jego ręce krępują łańcuchy. Wisiał kilka metrów nad ziemią. Rozejrzał się dookoła. Widział przed sobą duzę połacie szarej ziemi, ze skałami dookoła. Spróbował się obejrzeć. To, do czego był przykuty, przypominało bramę bez drzwi.
-Tak, teraz chyba mogę ci powiedzieć- Gahlnir pojawił się przy nim, w pełnej, jasnej zbroi.- Jesteś potężnym człowiekiem. Przez cała magię, jaka przepływa przez twoje ciało, stałeś się bardzo wytrzymałym...pojemnikiem. Pustka nadchodzi, bracie- Avielerin przekręcił się nieswojo.- Już niedługo będzie wśród nas. A ty Kathleenie, dostałeś ogromny zaszczyt- zostaniesz nowym ciałem Pustki na Ziemi.
Katha przeszył dreszcz.
-To ci się nigdy nie uda. Nawet jeśli spróbujecie, moje ciało rozerwie się. Pustka jako osoba ludzka na tym świecie nie może istnieć, posiada zbyt potężną magię.Tak samo jest ze Iluvatarem. Jako Stwórca, nie możę przebywać na tym świecie. To by zniszczyło równowagę, a nas posłałoby do otchłani.
-Nie rozumiem, jak można tak nie wierzyć w siebie- Gahlnir uśmiechnął sie złośliwie- Myślałem że masz o sobie lepsze zdanie.
Odwrócił się, i zaczął otchodzić.
-To jest moja wojna. Nigdy nie pozwolę wygrać takim istotom jak ty!!! Słyszysz?? Nigdy!- wykrzyczał to z całych sił. Demon tylko odwrócił się, z nachmurzoną miną.
-I tu się mylisz, człowieku. Nas nie można powstrzymać.Nie można.
TYLKO ZAREJESTROWANI I ZALOGOWANI UŻYTKOWNICY WIDZĄ LINKI. DARMOWA REJESTRACJA
Umiejętności:
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp
Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp
Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy