RPG Fantasy

Obern
19.10.2012 21:17:16

: Wojownik-Pyromanta
Posty: 40 #1033742
Horda zaczęła się wycofywać. Jakby dano im sygnał do odwrotu. Czarni rycerze gonili potwory, lecz w pewnych momentach przestawali i wracali do szyku. Poczuł się dziwnie. Wszystko jakby nagle ucichło. Dookoła słyszał tylko tętent końskich kopyt i szczękanie płyt pancerzy. Coś tu nie pasowało. Spojrzał w górę. Zachodzące słońce pozostawiało niebo w kolorze pomarańczowym. Coś przykuło jego uwagę. Ze wschodu niebo jakby ciemniało. Coś się zbliżało. Pamiętał, że Kathleen coś mu opowiadał o takich zjawiskach,lecz nie mógł sobie przypomnieć co. Niepokoiło go to. Spróbował się skontaktować z Gohenem. Po kilku próbach znalazł go, szybującego tuż nad miastem. Gohen przekazał mu to co widzi. Coś,jakby czarna chmura, przesuwała się po niebie, w kierunku miasta.Z tego co spostrzegł, wszystko co się pod nią znajdowało, wyniszczało się. Dreszcz przeszedł mu po plecach. Podbiegł do Elindor. Przerzucił ją sobie przez ramię i pobiegł ku wejściu do miasta. Słyszał wiwatujące krasnoludy, radujące się z ucieczki wroga.
-Musicie uciekać!!! Czarne chmury pędzą ku miastu, zabije was jeśli się nie pośpieszycie!!.
Nie spodziewał się tak szybkiej reakcji. Wystarczyła chwila, by runy obronne opadły, a brama się otworzyła. Usłyszał tupot wielu nóg, a po chwili tłum krasnoludów wypadł z miasta kierując się ku niemu.Czym prędzej odwołał swoje żywiołaki.
-To ty mówiłeś coś o chmurach?- spytał go jakiś krasnolud, zdejmując swój wygnieciony hełm. Obern krótko streścił to, co zobaczył Gohen. Krasnolud skinął głową.
-To Cloudusy- zaklęcia zniszczenia, można je osiągnąć przy użyciu ofiar z krwi i kości- mruknął ku niemu.- Jeśli to naprawdę one,to musimy opuścić nasze miasto. Nie znam sposobu na ich zatrzymanie.
Obern był pod wrażeniem, co do koordynacji tego ludu. Chwila wystarczyła, by rozesłano patrole, majace zebrać ludność. Skorzystał okazji, i znalazł dowódcę czarnych rycerzy.
-Skąd się tu w ogóle wzięliście?- spytał. Lider rycerzy był wysokim, barczystym mężczyzną,z krótką bródką i ostrzyżonymi włosami.Spojrzał na niego swoimi czarnymi oczami i odrzekł.
-Jesteśmy Bractwem Zmierzchu, przybyliśmy tu , za wezwaniem..-odwrócił się ku sprzymierzeńcom.-Jak on tam miał? Aa- znów spojrzał na Oberna- Tregath.Nazywał się Tregath.
-Więc gdzie on jest?- spytał Obern. Spodziewał się tego, lecz dziwne było, że Kathleen się nie pokazał.
-Noo, mówił że musi gdzieś iść, i że mamy się zgłosić do kogoś, kto się nazywa Obern. Potem już go nie widziałem.
-Ja jestem Obern- odrzekł, wpatrując się w niego. Co się tu działo? Nie wiedział.
-Dobrze, pomóżcie krasnoludom, musimy się stąd oddalić z tego powodu- wskazał na chmurę. Zobaczył strach w oczach kapitana.
-Jestem Vaer, kapitan rycerzy. Z radością im pomożemy.
Niedługo potem byli już w bezpiecznej odległości. Wszyscy żywi zostali ewakuowani. Na ich oczach miasto zostało zrównane z ziemią. Została po nim tylko góra popiołu.
Obern zdecydował,że wszyscy udadzą się do twierdzy Tregathów- tam będą bezpieczni. Uciekinierów było mniej niż przewidywał. Miasto było spore, lecz widocznie większość to były magazyny, bo razem krasnoludów było jakichś pieciuset. Posadził sobie Elindor na koniu przed sobą, ochraniając ją przed upadkiem ręką. Gohen patrolował drogę przed nimi.
Droga zajęła im dwa dni. Wszyscy byli lekko wycieńczeni,głodni i zmarznięci. Lecz po jakimś czasie zobaczyli światła grodu. Wartownicy, dowiedziawszy się o sytuacji, pobiegli bo dowódcę, czyli Kathleena. Bramy się otworzyły i wszyscy wpadli do środka. Dano im jedzenie i nocleg. Mały garnizon z Obernem na czele ruszył do dworu.Naprzeciw wyszedł im Kathleen. Na jego twarzy gościł ponury niepokój. Przystanął, i staksował ich wzrokiem. Pierwsze co, to wziął Elindor z rąk Oberna i zaniósł ją do alchemika. Wrócił po paru minutach.
-Gdzie wy byliście?- spytał w końcu.Głos miał zimny, z lekką nutką troski.
-No, ty to powinieneś wiedzieć najlepiej, sam ich przysłałeś- wskazał ruchem głowy na Vaera. Kath uniósł brew.
-Ja nigdy nie byłem w Cen'rei.
Zapadł głucha cisza. Wiatr świszczał gdzieś w górze.
-Ale...widziałem twoją magię, cień był koło...- zabrakło mu słów. Kath przyglądał mu się niespokojnie. Obernowi wydawało się, że Kathleen patrzy na jego duszę, ale to raczej nie było możliwe.
-Idźcie odpocząć. Potem porozmawiamy.Wymówił to tonem nieznoszącym sprzeciwu. Obern lekko się wzdrygnął, lecz posłuchał.
Ekwipunek:
-Miecz ognia
-Zbroja łańcuchowa
- Naramienniki ognistego Impa

Umiejętności:
-Krąg ognia
-Słup ognia
-Zapalenie- podpala dowolną rzecz, spalając ją lub nie, zależy od woli maga
-Forma ducha ognia
-Niebieskie inferno- zmiana natężenia ognia, niebieski ogień(dostępne po wyuczeniu)
-Węch wilka
Zobacz ten wpis w wątku
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · TestHub.pl · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!