Coś dziwnego stało się z Elindor. Na początku się lekko chwiała, a potem usiadła w jakimś kacie. Nagle przewróciła się na bok i przestała ruszać. Gohen nie mógł tego widzieć, był po drugiej stronie areny. Kath spojrzał na Oberna. Ten również zaniepokojony wpatrywał się w lustro.
- Idziemy, trzeba jej pomóc.- musieli niestety bez zaproszenia wpakować się na teren zefirów. Kath utworzył portal między podłogą a sufitem. Uwalniając cień, otoczył siebie i Oberna barierą, żeby energia teleportu nie wessała ich do Pustki- miejsca z którego się nie wraca. Weszli w portal.Czuli, jak cząsteczki ich ciał poruszają się z niezwykłą szybkością. Otaczał ich mrok wnętrza portalu. Widzieli wiele miejsc, gdzie portale zostały otwarte. Niektóre były spokojne, przyjazne i miłe dla oka, inne demoniczne, zniszczone i wrogie każdej istocie. Wreszcie Znaleźli odpowiednie przejście i wkroczyli do wioski Zefirów. Katha zdziwiła kompletna( choć izasadniona) cisza. Gdy tylko wkroczyli na plac, wszystkie głosy zamarły. Nie rozglądając się podbiegli od razu do Eli. Kath uklęknął i zmierzył jej tętno- słabe. Oddychała, więc nie było tak źle.
- Potrzebujemy lekarza!- warknął do zbliżającego się zefira. On zrozumiał powagę sytuacji, i zaraz wezwał medyka. Trochę to dziwne, zważywszy że zefiry w większości mają w nosie los i życie kogoś spoza plemienia.
- Musicie przetransportować ją do namiotu lekarza- odparł po chwili zefir. Kathleen wziął Eli na ręce i poszedł we wskazanym kierunku. Namiot nie był daleko, więc już chwilę później wchodzili do środka. Położył przyjaciółkę na macie rozłożonej na podłużnym stole. Doktor skinąwszy im głową, zbadał Elindor. Wszyscy oprócz tej dwójki wyszli na zewnątrz. Po jakichś piętnastu minutach Znachor wyszedł do nich.
-To prawdopodobnie jad, musiał ją ugryść wąż albo skorpion górski. Dałem jej surowicę i zrobiłem okład z ziół. Teraz musi odpoczywać, żeby nabrać sił do normalnego funkcjonowania. Na szczęście jad nie przedostał się do ważnych organów, tak że nic jej nie grozi. Na razie- tu przerwał. Od strony areny nadchodził Gohen.-
- Dostałem wezwanie z innej wioski, tak że ktoś musi tu zostać i pilnować jej, dopóki się nie przebudzi.- popatrzył uważnie na wszystkich.
- Zostanę- rzekł cicho Kath. Położył rękę na ramieniu Gohena, w geście powitania. On zrobił to samo( sory że mówię co zrobiłeś, ale tak wyjdzie tekst lepiej
).
- Obern, idź z Gohenem, ja zostanę tutaj.- odkrył płachtę namiotu. Popatrzył na bladą jak płótno Eli. Okład był
rozciągnięty na czoło, oczy i policzki. Była starannie przykryta kocem i pieżyną. Kath przysunął krzesło do łóżka, i usiadł na nim. Położył rękę na oparciu krzesła, a twarz oparł na pięści. Czekał.
- Idziemy, trzeba jej pomóc.- musieli niestety bez zaproszenia wpakować się na teren zefirów. Kath utworzył portal między podłogą a sufitem. Uwalniając cień, otoczył siebie i Oberna barierą, żeby energia teleportu nie wessała ich do Pustki- miejsca z którego się nie wraca. Weszli w portal.Czuli, jak cząsteczki ich ciał poruszają się z niezwykłą szybkością. Otaczał ich mrok wnętrza portalu. Widzieli wiele miejsc, gdzie portale zostały otwarte. Niektóre były spokojne, przyjazne i miłe dla oka, inne demoniczne, zniszczone i wrogie każdej istocie. Wreszcie Znaleźli odpowiednie przejście i wkroczyli do wioski Zefirów. Katha zdziwiła kompletna( choć izasadniona) cisza. Gdy tylko wkroczyli na plac, wszystkie głosy zamarły. Nie rozglądając się podbiegli od razu do Eli. Kath uklęknął i zmierzył jej tętno- słabe. Oddychała, więc nie było tak źle.
- Potrzebujemy lekarza!- warknął do zbliżającego się zefira. On zrozumiał powagę sytuacji, i zaraz wezwał medyka. Trochę to dziwne, zważywszy że zefiry w większości mają w nosie los i życie kogoś spoza plemienia.
- Musicie przetransportować ją do namiotu lekarza- odparł po chwili zefir. Kathleen wziął Eli na ręce i poszedł we wskazanym kierunku. Namiot nie był daleko, więc już chwilę później wchodzili do środka. Położył przyjaciółkę na macie rozłożonej na podłużnym stole. Doktor skinąwszy im głową, zbadał Elindor. Wszyscy oprócz tej dwójki wyszli na zewnątrz. Po jakichś piętnastu minutach Znachor wyszedł do nich.
-To prawdopodobnie jad, musiał ją ugryść wąż albo skorpion górski. Dałem jej surowicę i zrobiłem okład z ziół. Teraz musi odpoczywać, żeby nabrać sił do normalnego funkcjonowania. Na szczęście jad nie przedostał się do ważnych organów, tak że nic jej nie grozi. Na razie- tu przerwał. Od strony areny nadchodził Gohen.-
- Dostałem wezwanie z innej wioski, tak że ktoś musi tu zostać i pilnować jej, dopóki się nie przebudzi.- popatrzył uważnie na wszystkich.
- Zostanę- rzekł cicho Kath. Położył rękę na ramieniu Gohena, w geście powitania. On zrobił to samo( sory że mówię co zrobiłeś, ale tak wyjdzie tekst lepiej
- Obern, idź z Gohenem, ja zostanę tutaj.- odkrył płachtę namiotu. Popatrzył na bladą jak płótno Eli. Okład był
rozciągnięty na czoło, oczy i policzki. Była starannie przykryta kocem i pieżyną. Kath przysunął krzesło do łóżka, i usiadł na nim. Położył rękę na oparciu krzesła, a twarz oparł na pięści. Czekał.
Umiejętności:
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp
Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp
Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy