Gdy zaczęli rozmawiać, Kath wzruszył ramionami i usiadł pod najbliższym drzewem. Wyjął fajkę, wtłoczył tytoń i zapalił. Wszystko było tu zielone- Drzewa, ubrania, narzędzia,- chore.
Czas leciał, a tamci ciągle nadawali. Kath skończył już trzecia fajkę.
-Kurdę, po cholerę ja tyle palę- pomyślał i zgasił fajkę w kałuży przezroczystej wody. Sprawdził zawiniątko- było szczelnie zabezpieczone. Byle te szpiczaste uszy się nie czepiały. Po chwili podeszła do niego jakaś elfka o kasztanowych włosach.
-Lare,tae- uśmiechneła się.
-Ekkejr- burknął Kath. Mówiła po elficku, więc zmienił język. Wolał nie zadawać się z tymi elfami, bo jeśli się wciągnie z nimi w rozmowę, skończy jak Elindor- cztery godziny ciągłego gadania.
-Mogę się dosiąść?- zapytała nieśmiało, a Kathleen kiwnął głową. Elfka usiadł i spojrzała na niebo.
-Kiedy przyjechaliście?-zapytała w końcu.
-Kilka godzin temu.
-Rozumiem.
Znowu zamilkła. Kath wyciągnął z torby eno- rodzaj mięsa z warzywami owiniętego w placek i polanego oliwą. Już miał się wgryźć, gdy przypomniał sobie o towarzyszce.
-Chcesz trochę- spytał. Elfka popatrzyła na pojemnik, i po chwili wahania złapała chudymi palcami jedno zawiniątko. Kathleen ugryzł eno i spokojnie przeżuwał. Ostroucha zamiast jeść, przyglądała się plackowi. Najpierw z każdej strony, potem otworzyła je, i studiowała zawartość. ,,Idiotka''-pomyślał Kath marszcząc brwi.
-Siostro, to się je ustami, nie oczami- powiedział w końcu, lekko zdenerwowany. Elfka niewzruszona zawinęła z powrotem eno i odrzekła:
-Wiem, ale to fascynujące. Wy ludzie macie tyle fantazji- oczy po prostu jej świeciły z zachwytu.Kath naprawdę nie widział nic ,,fascynującego'' w kawałku kurczaka w cieście.Elfka kontynuowała:
- Wy zawsze dążycie do czegoś lepszego. Nawet wasze spodnie- Kath spojrzał na swoje- Każdemu wystarczyłby pas, ale wy dorobiliście do niego szwy zabezpieczające przez zsuwaniem się podczas biegu lub czegoś podobnego. Wszystko u was ma głębszy sens...- Kathleen z trudem ukrył śmiech. On nie widział głębszego sensu w sznurku przy gaciach.
-Nawet kolory są dopasowane. Zakładacie je odpowiednio do nastroju, pogody...- Kathleen nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. To było tak silne, że przewrócił się na bok i tarzał ze śmiechu. Nie mógł się opanować.Elfka patrzyła na niego ze zdziwieniem, nie widząc w tym nic aż tak śmiesznego.
Czas leciał, a tamci ciągle nadawali. Kath skończył już trzecia fajkę.
-Kurdę, po cholerę ja tyle palę- pomyślał i zgasił fajkę w kałuży przezroczystej wody. Sprawdził zawiniątko- było szczelnie zabezpieczone. Byle te szpiczaste uszy się nie czepiały. Po chwili podeszła do niego jakaś elfka o kasztanowych włosach.
-Lare,tae- uśmiechneła się.
-Ekkejr- burknął Kath. Mówiła po elficku, więc zmienił język. Wolał nie zadawać się z tymi elfami, bo jeśli się wciągnie z nimi w rozmowę, skończy jak Elindor- cztery godziny ciągłego gadania.
-Mogę się dosiąść?- zapytała nieśmiało, a Kathleen kiwnął głową. Elfka usiadł i spojrzała na niebo.
-Kiedy przyjechaliście?-zapytała w końcu.
-Kilka godzin temu.
-Rozumiem.
Znowu zamilkła. Kath wyciągnął z torby eno- rodzaj mięsa z warzywami owiniętego w placek i polanego oliwą. Już miał się wgryźć, gdy przypomniał sobie o towarzyszce.
-Chcesz trochę- spytał. Elfka popatrzyła na pojemnik, i po chwili wahania złapała chudymi palcami jedno zawiniątko. Kathleen ugryzł eno i spokojnie przeżuwał. Ostroucha zamiast jeść, przyglądała się plackowi. Najpierw z każdej strony, potem otworzyła je, i studiowała zawartość. ,,Idiotka''-pomyślał Kath marszcząc brwi.
-Siostro, to się je ustami, nie oczami- powiedział w końcu, lekko zdenerwowany. Elfka niewzruszona zawinęła z powrotem eno i odrzekła:
-Wiem, ale to fascynujące. Wy ludzie macie tyle fantazji- oczy po prostu jej świeciły z zachwytu.Kath naprawdę nie widział nic ,,fascynującego'' w kawałku kurczaka w cieście.Elfka kontynuowała:
- Wy zawsze dążycie do czegoś lepszego. Nawet wasze spodnie- Kath spojrzał na swoje- Każdemu wystarczyłby pas, ale wy dorobiliście do niego szwy zabezpieczające przez zsuwaniem się podczas biegu lub czegoś podobnego. Wszystko u was ma głębszy sens...- Kathleen z trudem ukrył śmiech. On nie widział głębszego sensu w sznurku przy gaciach.
-Nawet kolory są dopasowane. Zakładacie je odpowiednio do nastroju, pogody...- Kathleen nie wytrzymał i wybuchnął śmiechem. To było tak silne, że przewrócił się na bok i tarzał ze śmiechu. Nie mógł się opanować.Elfka patrzyła na niego ze zdziwieniem, nie widząc w tym nic aż tak śmiesznego.
Umiejętności:
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp
Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp
Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy