-Witaj! - krzyknął do Kathleena między strzałami - Miałem nadzieję, że przyjdziesz - tu strzelił do jeszcze jednego Wilkora (lub jego ducha). Niektóre wlazły już na mury, nie spodziewały się jednak, że ktokolwiek będzie gotowy na odparcie ataku. Musiały się przegrupować. Gdy już to zrobiły, zaczęły skakać. Wiele lądowało na krysztale cienia, inne dostawały strzałami. Ale innym udawało się przeskoczyć. Zabiły już kilku strażników, a cała reszta musiała walczyć o życie. Po chwili Gohen naładował już to, co miał załadować. Zza jego pleców wyleciała chmara niemal niewidocznych, a śmiertelnych kryształków, które paliły sierść i prażyły wilkorze plecy.
A z lasu nadciągały nowe ich hordy i wszystkie pędziły w jednym kierunku. Natomiast po chwili zaczęły okrążać miasto.
-Musimy się rozdzielić! - wrzasnął do Kathleena - bo zachodzą nas od tyłu!! - I pobiegł na drugą stronę murów. Tam wilkory spokojnie przeskakiwały na część muru, która nie była osłonięta - UWAGA, LUDZIE, TYŁ!!! TYŁ!!! - wrzasnął do strażników. Dalej szył z łuku, ale za chwilę nie miał już pocisków. Przeszedł więc do walki wręcz. Odbijał skaczące wilkory mieczem. Tak powstał baseball. Ale chwilowo miał nieco większe kłopoty, niż myślenie jak to mogło wpłynąć na sport. Bił wilkory mieczem, a dobijał nożem. Zabił ich tak kilkadziesiąt. Ale one wciąż przybywały. Nagle jeden z nich rzucił się na niego i... zrzucił go z muru. Padł na ziemię z wilkorem nad sobą. Coś chrupnęło w jego lewym ramieniu, gdzie trzymał nóż. Ale nie był tym wzruszony.
- Haal mus in!!! - wrzasnął. Wilkor był unieruchomiony, a Gohen z łatwością znalazł jego serce. Dalej nic nie pamiętał. Wpadł w szał bojowy. Nic nie czuł i nic nie pamiętał.
A z lasu nadciągały nowe ich hordy i wszystkie pędziły w jednym kierunku. Natomiast po chwili zaczęły okrążać miasto.
-Musimy się rozdzielić! - wrzasnął do Kathleena - bo zachodzą nas od tyłu!! - I pobiegł na drugą stronę murów. Tam wilkory spokojnie przeskakiwały na część muru, która nie była osłonięta - UWAGA, LUDZIE, TYŁ!!! TYŁ!!! - wrzasnął do strażników. Dalej szył z łuku, ale za chwilę nie miał już pocisków. Przeszedł więc do walki wręcz. Odbijał skaczące wilkory mieczem. Tak powstał baseball. Ale chwilowo miał nieco większe kłopoty, niż myślenie jak to mogło wpłynąć na sport. Bił wilkory mieczem, a dobijał nożem. Zabił ich tak kilkadziesiąt. Ale one wciąż przybywały. Nagle jeden z nich rzucił się na niego i... zrzucił go z muru. Padł na ziemię z wilkorem nad sobą. Coś chrupnęło w jego lewym ramieniu, gdzie trzymał nóż. Ale nie był tym wzruszony.
- Haal mus in!!! - wrzasnął. Wilkor był unieruchomiony, a Gohen z łatwością znalazł jego serce. Dalej nic nie pamiętał. Wpadł w szał bojowy. Nic nie czuł i nic nie pamiętał.
Umiejętności
-Młynek
-Zaklinacz przedmiotów
-Szał bitewny
-Moc światła
-Sowi słuch
-Ostateczna kombinacja:
(10 obrotów wokół własnej osi, a potem obrotowe pchnięcie mieczem, markowane cięcie w prawo [ pchnięcie w serce ] )
Ekwipunek
-Miecz półtoraręczny
-Półpancerz
-Łuk ze zdobieniami
-Ozdobny kołczan
-Nóż ze smoczego szkła
-Tarcza światła
-Młynek
-Zaklinacz przedmiotów
-Szał bitewny
-Moc światła
-Sowi słuch
-Ostateczna kombinacja:
(10 obrotów wokół własnej osi, a potem obrotowe pchnięcie mieczem, markowane cięcie w prawo [ pchnięcie w serce ] )
Ekwipunek
-Miecz półtoraręczny
-Półpancerz
-Łuk ze zdobieniami
-Ozdobny kołczan
-Nóż ze smoczego szkła
-Tarcza światła