Równolegle do trwania łowów, w stolicy Nessilitu, mieście Caorthas, zbudowanym na skałach magmowych, w lokalnej akademii bardów odbywało się spotkanie z Sacirusem Teurunem, znawcą i badaczem odmian magii występujących na tym świecie.Na wykład nie przybyły tłumy, lecz tylko niektórym udało się dostać przepustki.Spotkanie trwało już od ponad godziny.
-W tym wymiarze, występuje niezliczona ilość odmian magii, lecz i tak wszystkie wywodzą się od najpotężniejszych magii żywiołów: Ognia, wody, powietrza, ziemi, i niestety wymarłych już światła i mroku.Te dwie ostatnie w ogóle nie powinno się zaliczać do wielkich, gdyż są to bezbożne dziedziny, które nigdy nie były prawdziwymi żywiołami....
-Bzdura.- rozległ się głos, na tyle głośno, żeby wszyscy usłyszeli.
-Słucham?- Sacirus spojrzał na właściciela głosu.
-Mówię, że to bzdura.- Nieznajomy przestał opierać się o ścianę. Czarna opończa i szeroki kapelusz solidnie okrywały jego ciało.
-Cień i światło to najpotężniejsze siły we wszechświecie.Ich magowie mogą pobierać siłę zawsze, gdziekolwiek i kiedykolwiek byli, są, i będą.
- Mrok to czarna magia, powiązana z nekromancją- upierał się Sacirus.
-Inne rodzaje magii nie umywają się do cienia. On jest wszechobecny. Gdy ktoś jest w mieście, pobiera cień od wież i domów. Gdy jest na pustyni, pobiera mrok z własnego cienia. Gdy jest w podziemiu, wchłania siłę z ogarniającej go ciemności.- spojrzał prosto na niego- Nic się nie umywa do czarnej magii.
-Może, ale ta magia już dawno wymarła, ostatnim jej właścicielem był Kemoc, jeden z Dawnej Szóstki, lecz po jego śmierci ta magia zniknęła razem z nim.Nawet gdyby przetrwała do dziś, na miejscu władcy kazałbym zabić jej posiadacza, bo nikt nie ma prawa zagrażać Lidze Wolnych Ludzi!- warknął Teuren.
-Wymarła powiadasz?- Obcy odchylił płaszcz i wszystkim ukazał się czarny klejnot wiszący mu na szyi. Dało się wyczuć wielkie skupisko energii.
-Skąd to masz?!- przeraził się Sacirus. Nigdy nie widział takiego artefaktu.
-To moje dziedzictwo, jako potomka Kemoca!!!- wrzasnął nieznajomy. Czarny klejnot przebudził się, energia przepłynęła do ręki obcego, tworząc coś na kształt miecza, lecz z ciągle zmieniającej się formy.
-Niech to będzie wiadomość na świata, że prastara magia powraca!!
Na następny dzień, do gwardii królewskiej doszły wieści o masakrze urządzonej w akademii bardów, podczas spotkania z naukowcem. Nikt nie przeżył. Nielicznie przechodnie zaklinają się, że widzieli mroczną postać odlatującą na demonicznych skrzydłach w stronę Gór- lecz nie wiadomo komu można wierzyć, a komu nie.
-W tym wymiarze, występuje niezliczona ilość odmian magii, lecz i tak wszystkie wywodzą się od najpotężniejszych magii żywiołów: Ognia, wody, powietrza, ziemi, i niestety wymarłych już światła i mroku.Te dwie ostatnie w ogóle nie powinno się zaliczać do wielkich, gdyż są to bezbożne dziedziny, które nigdy nie były prawdziwymi żywiołami....
-Bzdura.- rozległ się głos, na tyle głośno, żeby wszyscy usłyszeli.
-Słucham?- Sacirus spojrzał na właściciela głosu.
-Mówię, że to bzdura.- Nieznajomy przestał opierać się o ścianę. Czarna opończa i szeroki kapelusz solidnie okrywały jego ciało.
-Cień i światło to najpotężniejsze siły we wszechświecie.Ich magowie mogą pobierać siłę zawsze, gdziekolwiek i kiedykolwiek byli, są, i będą.
- Mrok to czarna magia, powiązana z nekromancją- upierał się Sacirus.
-Inne rodzaje magii nie umywają się do cienia. On jest wszechobecny. Gdy ktoś jest w mieście, pobiera cień od wież i domów. Gdy jest na pustyni, pobiera mrok z własnego cienia. Gdy jest w podziemiu, wchłania siłę z ogarniającej go ciemności.- spojrzał prosto na niego- Nic się nie umywa do czarnej magii.
-Może, ale ta magia już dawno wymarła, ostatnim jej właścicielem był Kemoc, jeden z Dawnej Szóstki, lecz po jego śmierci ta magia zniknęła razem z nim.Nawet gdyby przetrwała do dziś, na miejscu władcy kazałbym zabić jej posiadacza, bo nikt nie ma prawa zagrażać Lidze Wolnych Ludzi!- warknął Teuren.
-Wymarła powiadasz?- Obcy odchylił płaszcz i wszystkim ukazał się czarny klejnot wiszący mu na szyi. Dało się wyczuć wielkie skupisko energii.
-Skąd to masz?!- przeraził się Sacirus. Nigdy nie widział takiego artefaktu.
-To moje dziedzictwo, jako potomka Kemoca!!!- wrzasnął nieznajomy. Czarny klejnot przebudził się, energia przepłynęła do ręki obcego, tworząc coś na kształt miecza, lecz z ciągle zmieniającej się formy.
-Niech to będzie wiadomość na świata, że prastara magia powraca!!
Na następny dzień, do gwardii królewskiej doszły wieści o masakrze urządzonej w akademii bardów, podczas spotkania z naukowcem. Nikt nie przeżył. Nielicznie przechodnie zaklinają się, że widzieli mroczną postać odlatującą na demonicznych skrzydłach w stronę Gór- lecz nie wiadomo komu można wierzyć, a komu nie.