RPG Fantasy

Kathleen
10.11.2012 21:09:01

: Łotr- Zabójca
Posty: 162 #1047853
Las kopi był zwròcony w stronę odpierających atak.Mocniej ścisnąL swoją kopię,i zaczął szeptać:
- Obdarzcie mnie siłą zdolną pokonać moich wrogów.Dajcie mi moc,by poprowadzić nas do zwycięstwa.Stawka jest zbyt duża.Dziś pokażemy potęgę ludzi,elfów i krasnoludów ,wbijając włócznie w pierś wroga.Jeśli nam pomożecie,będę wam wdzięczny,lecz jeśli nie-uśmiechnął się ponuro.- Idźcie do dła.
Stanął w strzemionach i rzucił swoją kopią przed siebie. Kopia roztrzaskała tarczę goblina,robiąc lukę w szeregu.Odpychając się od konia,Kath skoczył przed siebie, wyrywając miecz z pochwy na plecach.Rozcinał wrogów,torując drogę żołnierzom.Czuł metaliczny smak swojej magii,a także rozbłyski ognia Oberna.
Szaleńcza walka trwała. Liga zczepiła się z goblinami.Kath krążył wokół Kharga,okaleczając go.Gdy stwór upadł na kolana,wbiegł mu na grzbiet i przeszył mu szyję mieczem.Już zaczął biec w stronę następnego wroga,jego świadomość przeszyła obecność magii światła- lecz nie Gohena,ta była zbyt wielka.Katk uwalniając swoją magię,przeteleportował się na na gorę,ktora była najwyższym punktem w ogolicy. Pojawił się, zasłaniając się mieczem.Zobaczył,że przed nim stoi kilka osób. Jedną z nich był Gahnir, trzymając w prawej ręce szeroki, obosieczny miecz. Tuż koło niego stała osoba, której by się tutaj najmniej spodziewał-Azazel. Były tam jeszcze dwie osoby. Jedną z nich był Wilaweth, demon ziemi, a drugą Melatos- Demon powietrza. Gahnir wykonał ku niemu krok. Jego oczy były wpatrzone z nienawiścią w Kathleena.
-Naciesz się widokiem nieba, bo widzisz je ostatni raz- Melatos uniósł rękę ku niebu. Nagle znikąd pojawiły się tam czarne chmury,zakrwając słońce, tworząc półmrok nad Polami Popiołów. Azazelowi zaświeciły się oczy, i na horyzoncie pojawiła się poświata ognia, skąpając wszystko w pomarańczowym świetle. Gahnir machnął lekko ręką, i demony cofnęły się o kilka kroków.
-Pokaż na co cię stać, Kathleenie Tregath.Udowodnij,że jesteś godzien nosić to nazwisko.
Kath na te słowa sięgnął do sakwy, przytroczonej do pasa, i wyjął mał, okrągły przedmiot w kształcie gwiazdy.
-O, niespodziewałem się tego po tobie.Myślisz,że oni pomogą ci w tej walce?Wiesz, z czym wiąże się użycie tego talizmanu?
-Wiem, do czego prowadzi jego użycie. Mimo to nie zawaham sie go użyć.Zrobię coś, na co wy jesteście za słabi.
Ganir lekko się skrzywił na te słowa, lecz nic nie odpowiedział. Kath nacisnął kulę w talizmanie. Powietrze wokół niego zawirowało, a po chwili koło niego zaczęły się pojawiać postacie z nicości.Pierwsza była rycerzem, miałą na sobie cieżką czarną zbroję, i opierała się na ogromnym ostrzu.Druga, trzymająca jednoręczny miecz i tarczę, była najwyższa- nawet Kath był od niej niższy. Ostatnia istota, miała na sobie zbroję łańcuchową, a w rękach trzymała dwa topory. Gdy pojawiły się ich twarze, wśród demonów rozległy się ciche pomruki. Ich twarze były bardzo podobne, wszysycy czworo wyglądali jak bliźniacy, różnili się tylko szczegółami.
-Przyzwałem was tutaj, byście spełnili swoje role w tej bitwie. Na znak waszej obietnicy, złożonej za waszego życia, wzywam was do walki! Simon Tregath- mężczyzna z toporami mruknął coś pod nosem.
- Menor Tregath- wojownik z tarczą mocniej ścisnął miecz.- Kemoc Tregath- rycerz z ogromnym miczem uśmiechnął sie ponuro.
-Nie wiem kim jesteś, ale gwiazdy zapowiadały twoje przyjście.- Jego głos miał siłę całego legionu.Każde jego słowo nasycone było energią.
-My, zgodnie z obietnicą złożoną przed naszą śmiercią, przybywamy zaoferować pomoc, gdy nasz potomek będzie jej potrzebował- odezwał się Menor.Gdy mówił, Kathowi ciarki przeszły po plecach.
-Będziemy walczyć do utraty tchu,aż nasz dowódca zwolni nas ze służby.- Simon miał głos najbardziej ludzki.Mówił szybko i zwięźle.
-Dopełnijcie swojej przysiegi, i wspomóżcie mnie w walce- Kemoc,Menor i Simon rozpłyneli się w obłoku czarnego dymu, który otoczył Katha, i jakby wsiaknął do niego. Złapał miecz obiema rękami, i z ogonem magii za sobą natarł z niewiarygodną szybkością na Gahnira.On zablokował cios i wymierzył kontratak.Kath parując jego odwet, stworzył kulę energii,ciskając ją w niego. Gahnir krótkim rozbłyskiem światła zgasił kulę i naparł na niego. Kath wykorzystując impet uniku,próbował uderzyć demona w rękę. Ganir jednak złapał go za ramię, i uderzając głowicą miecza posłał Katha kilka metrów w powietrze.gdy kath próbował przyjąć obronną postawę, demon próbował wbić mu miecz między żebra. Kath krzyknął, gdy ostrze dosięgnęło bariery, która nałożył na siebie przed bitwą. Cały czas ją utrzymywał, lecz ona zatrzymując ostrze nad jego skórą, gwałtownie pożerała zapasy jego energii. Rozpaczliwie uderzył jelcem miecza o ostrze demona, odtrącając je.Demon na chwilę odepchnięty, wytworzył wokół siebie świetlista aurę, lewitując w powietrzu. Kath wypowiedziwszy zaklęcie, utworzył wokół siebier cienistą chmurę, unosząc sie nad demonem.Chwila namysłu i obaj starli się w powietrzu.Odepchnęli sie, i robiąc łuk znów się zczepili.Ataki powtarzali kilka razy, gdy nagle Kath blokował mieczem w złym kącie, i ostrze demona spadło na jego ramię, przebijając barierę i raniąc go mocno w ramię. Kath krzyknął i zaczął spadać w dół. Gahnir złapał go za szyję i dodatkowo rzucił w dół. Kath usłyszał Avielerina, krzyczącego zaklęcia, i wylądował na pokrytej Cieniem ziemi. Czuł ból swojego obtłuczonego ciała, lecz wiedział,że gdyby nie zaklęcie Avielerina, prawdopodobnie by sobie już coś złamał.Podniósł się, trzymając się za swoje zranione ramię.
-Spodziewałem się czegoś lepszego po potomku Tregathów- powiedział demon,jadowicie szczerząc zęby.
-Może i byłeś stworzony jako jeden z pierwszych przez Pustkę, ale jesteś tylko,,nieudaną wersją",więc..-urwał, po demon pojawił się z szybkością światła koło niego, łapiąc go za gardło, i przybliżając go sobie do twarzy.
-Nie wiesz co mówisz, głupcze.Ja, jestem tym, który ma największą władzę.Ja, jestem tym, który zgniecie wszystkich,którzy będą stawiać opór. Ja, jestem tym- ostanie słowa wycharczał przez zęby- Któremu będą się kłaniać królowie całego świata!! Azazel!!- krzyknął. Demon ognia roześmiał się tym swoim chorobliwym śmiechem, i dotknąwszy ziemi, zaczął krzyczeć zaklęcia. Ziemia zadrżała, a po chwili pośrodku Pól Popiołów z ziemi otworzyła się ogromna szczelina.Ci, którzy byli na jej miejscu,wpadli do środka. Lawa kotłowała sie w dole.
-Tu powstanie największy z nas.Pustka fizycznie zapanuje nad tym światem!!!- Gahnira opętał szaleńczy śmiech. Kathowi krew odpłynęła od twarzy.
-Choćbym miał cierpieć katusze każdej istoty obecnej tutaj, nie pozwolę, by Pustka choćby dotknęła innego wymiaru niż swój- wycharczał demonowi w twarz.Patrzył na niego z z niepohamowaną wściekłością w oczach.
-O tak, napewno będziesz cierpiał. Już ja tego dopilnuję.
Daleko w dolu, Obern utrzymywał front potworów, tworząc płonące ściany ognia.Podbiegł ku niemu żołnierz.
-Kapitanie, przełamuje się wschodni front! Długo tego nie wytrzymamy- krzyknął, dołaczajac do walki.
-Weś oddział mrocznych elfów,niech was tam wspomogą- odparł mu Obern, spalając kolejnego wroga. Nagle usłyszał za sobą róg. Obejrzał sie, i na wzgórzu zobaczył pędzące konie. Po chwili deszcz strzał zalał sforę potworów.
-Eldy- mruknął Obern.- Jednak Kath ich odnalazł.
Na przedzie formacji elfów jechał człowiek w zielonej zbroi, trzymając krótką laskę, kóra świeciła seledynowym blaskiem. Naglekamienne bryły poderwały się z podłoża i wylądowały na głowach potworów.
-Prawdziwy mag ziemi- Obern tworząc burzę ognia, wirował wśród wrogów. Spojrzał w końcu na wzgórze. Dzięki wzrokowi orłą, zobaczył Gahnirai Kathleena, zczepiających się w nieprzerwanej walce. Magia wirowała wokół nich, tworząc tornado czerni i bieli.
-Gohen, zabierz Melody i idźcie do Kathleena- pomyślał, i ponownie rzucił sie do walki.

Gahnir odwrócił głowę, gdyż ze szczeliny wydobyło się spore chluśnięcie magmy.
-Azazel, kiedy się wynuży?- spytał Demona ognia. Azazel wzruszył ramionami.
-Panie, on jest spory, nie mogę od tak przeprawić go przez pół planety na wierzch- odparł, skupiając się na podtrzymaniu zaklęcia.
-Kogo wy chcecie obudzić?- spytał Kath, któemu z wolna zaczynało brakować powietrza. Gahnir odwrócił się ku niemu.
- Widisz krąg na szczycie pagórka niedaleko szczeliny? Jest to portal, dzięki któremu sprowadzimy Pustkę na ten świat.
Kath zamarł.Bezlitosny chłód ogarnął jego ciało.
-Wy nie rozumiecie, że ta istota spróbuje pochłonąć cały świat, nawet was? Nic na tym nie zyskacie!- zduszonym głosem rzekł do Demona.
-O nie, my coś dostaniemy- Gahnir przymróżył oczy.- Będziemy mogli wrócić do naszego świata,skad pochodzimy. Nie mogliśmy wytworzyć na tyle dużęj energii,żeby przedostać się tam. Ale gdy Pustka pochłonie ten świat, nareszcie nasze sny się spełnią.Bo muszą się spełnić. Za każdą cenę.
Rzucił prawie uduszonego Kathleena na ziemię. Kathleen zaczął łapczywie wciągać powietrze.
-Pozwolę ci żyć,żebyś mógł zobaczyć upadek swojego świata i śmierć twoich bliskich.
_________________



Wszyscy na górze usłyszeli głosny wybuch. Demony i Kath spojrzeli w dół. Obern tworząc kule ognia, rzucał nimi i detonował je,gdy były nad głowami wrogów. Tym sposobem dość skutecznie przeczesywał szeregi wroga. Gahnir skrzywił się lekko.
- Halnir, weś Estofa i zajmijcie się tym śmiertelnikiem. Azazel, idź do szczeliny i utrzymuj zaklęcie.- mruknął, odwracając się ku szczelinie.Azazel zniknął w rozbłysku ognia, znikając z oczu Katha. Po chwili w niebo wystrzeliła kolumna ognia. Zaklęcie otwierające portal znowu się wznowiło. Dwa demony ruszyły ku krawędzi urwiska. Wokół jednego pojawiła się woda, a wokół drugiego zawirowało powietrze. Woda zmieniła się w kryształki lodu. Oba demony zniknęły w chmurze swoich żywiołów. Kath ostatnim rozpaczliwym skokiem energii zerwał się z miejsca i wytworzył barierę na krawędzi, dość mocną, by na chwilę powstrzymać demony, jednocześnie krzycząc:,,Nieee!". W mgnieniu oka pojawił się za jego plecami Gahnir, i unieruchomił go od tyłu. Przystawił swój miecz do jego pleców.
-Pozwoliłe ci żyć, a ty mi się tak odwdzięczasz?! Jeśli tego chcesz, zgiń jak pozostali.
Z tymi słowami przeszył Katha mieczem. Kathleen wytrzeszczył oczy i krzyknął z rozpaczliwego bólu.CZuł palący ból. Życie bardzo szybko z niego uciekało. Gahnir wyrwał ostrze z jego ciała, i rzucił Kathleenem na skraj przepaści. Kath nie miał siły protestować. Czuł, jak krew wypływa z jego ciała. Jego magia wyczerpała sie. Cały jej zapas, zbierany przez całe jego życie wysechł.Czuł się jak pusta skorupa. Nie miał siły sie uleczyć. Zycie powoli w nim gasło.
_________________
Umiejętności:
- Moc cienia
-Morderstwo
-Trucizna
-Paraliż
-Iluzja
-Równowaga
-Lekkość stóp

Ekwipunek:
- Czarny płaszcz
-Miecz Kayleseca
-sztylet
-pas z miksturami
-noże do rzucania
-łuk cisowy
-naszyjnik rodowy
Zobacz ten wpis w wątku
Aby pisać na forum musisz się zalogować !!!
rss · kontakt · załóż własne forum · TestHub.pl · korzystasz z forum? wesprzyj projekt!