Eli pozwiedzała okoliczne lasy. Było tu nieco mniej zwierząt niż przy twierdzy czy w gąszczach Tora-Nell. Mimo tego udało jej się uzgodnić ze zwierzętami, że będą ich ostrzegać. Natomiast udało jej się przenieść większość zwierząt z Obsydianowej Twierdzy. Trochę się opierały, ale rozumiejąc powagę sytuacji przeniosły się do tego lasku. Eli zmieniła też nieco nurt rzeki pozwalając mu rozdzielić się i opleść twierdzę dookoła. Przy bramie wybudowano mostek, a rzeka rozstępowała się kiedy budowniczowie tego potrzebowali.
Eli odczuwała jednak smutek patrząc oczami wyobraźni na ten teren. Kiedy przejdzie tu pustka nie zostawi nawet kamienia na kamieniu, wysuszy rzekę, wykarczuje i spali las, a łąkę zamieni w pustynię. Ale póki był taki stan rzeczy było o co walczyć i to jedynie było ważne - walka o swoje. Przez upór, który jest wymuszany przez coś, co trzeba chronić wzrasta heroizm i zaciętość, co pozwala humanoidom (którzy mają potrzebę piękna) pokonywać znacznie większe siły demonów ( które nie widzą piękna i dążą tylko do zniszczenia). Dlatego też upór jest ważny.
Nagle Eli usłyszała coś - ptaki świergoliły : " Uciekać! Bestia!". I wtedy bestia o poduszeczkach miękkich jak bawełna i przez to niesłyszalna skoczyła na Eli, wyciągając pazury. Eli szacowała je na jakieś dwadzieścia centymetrów, ale mogła się mylić. A gdy bestia ryknęła cały las zatrząsł się w posadach. "W mordę..." - zdążyła pomyśleć Eli, przeturlawszy się nieco w bok. Najbliższy pazur wylądował jakieś półtora centymetra od jej oka. Eli odskoczyła szybko i w jej ręce zmaterializował się nóż. Stała tak, zbyt przerażona, by cokolwiek zrobić. Ta bestia hipnotyzowała ją spojrzeniem. Eli broniła się, ale zwierz zamachnął się łapą. Elindor usiłowała zablokować ten cios nożem, ale demon ukształtował jej wolę, by nie mogła się bronić. Wystawienie noża dało tylko jedno: nóż poleciał kilkanaście metrów dalej, a Eli otrzymała cios, który rozharatał jej pół brzucha. Potoczyła się po runie. Ostatnim wysiłkiem woli zdołała wywołać wodę z rzeki i chlusnąć nią potwora w ryj. Ale spowodowało to tylko to, że demon się otrząsnął jak po zimnym prysznicu i jeszcze bardziej zdenerwował. Eli wrzasnęła, przerażona. I w tym momencie urwał jej się film.
Obudziła się długo później, w namiocie, nie wiedząc gdzie się znajduje. Nagle do namiotu wkroczył jakiś potężnie zbudowany człowiek, ale twarz miał tak zniszczoną, że nie wyglądał jej na człowieka.
- Divide et impera, dziewczyno, divide et impera - uśmiechnął się obrzydliwie, a jego śmiech brzmiał jakby tarcie kamieniem o kamień
///////divide et impera - dziel i rządź///////
Eli odczuwała jednak smutek patrząc oczami wyobraźni na ten teren. Kiedy przejdzie tu pustka nie zostawi nawet kamienia na kamieniu, wysuszy rzekę, wykarczuje i spali las, a łąkę zamieni w pustynię. Ale póki był taki stan rzeczy było o co walczyć i to jedynie było ważne - walka o swoje. Przez upór, który jest wymuszany przez coś, co trzeba chronić wzrasta heroizm i zaciętość, co pozwala humanoidom (którzy mają potrzebę piękna) pokonywać znacznie większe siły demonów ( które nie widzą piękna i dążą tylko do zniszczenia). Dlatego też upór jest ważny.
Nagle Eli usłyszała coś - ptaki świergoliły : " Uciekać! Bestia!". I wtedy bestia o poduszeczkach miękkich jak bawełna i przez to niesłyszalna skoczyła na Eli, wyciągając pazury. Eli szacowała je na jakieś dwadzieścia centymetrów, ale mogła się mylić. A gdy bestia ryknęła cały las zatrząsł się w posadach. "W mordę..." - zdążyła pomyśleć Eli, przeturlawszy się nieco w bok. Najbliższy pazur wylądował jakieś półtora centymetra od jej oka. Eli odskoczyła szybko i w jej ręce zmaterializował się nóż. Stała tak, zbyt przerażona, by cokolwiek zrobić. Ta bestia hipnotyzowała ją spojrzeniem. Eli broniła się, ale zwierz zamachnął się łapą. Elindor usiłowała zablokować ten cios nożem, ale demon ukształtował jej wolę, by nie mogła się bronić. Wystawienie noża dało tylko jedno: nóż poleciał kilkanaście metrów dalej, a Eli otrzymała cios, który rozharatał jej pół brzucha. Potoczyła się po runie. Ostatnim wysiłkiem woli zdołała wywołać wodę z rzeki i chlusnąć nią potwora w ryj. Ale spowodowało to tylko to, że demon się otrząsnął jak po zimnym prysznicu i jeszcze bardziej zdenerwował. Eli wrzasnęła, przerażona. I w tym momencie urwał jej się film.
Obudziła się długo później, w namiocie, nie wiedząc gdzie się znajduje. Nagle do namiotu wkroczył jakiś potężnie zbudowany człowiek, ale twarz miał tak zniszczoną, że nie wyglądał jej na człowieka.
- Divide et impera, dziewczyno, divide et impera - uśmiechnął się obrzydliwie, a jego śmiech brzmiał jakby tarcie kamieniem o kamień
///////divide et impera - dziel i rządź///////
Umiejętności:
*Szał
*Moc wody
*Podwójny strzał/ potrójny strzał
*Taniec ostrzy (2 pchnięcia, cięcie lewa, cięcie prawo, młynek i pchnięcie)
*Zmiana w wodną bestię
Ekwipunek:
*Długi, elfi łuk
*Dwa noże
*Lekki, skórzany płaszcz
*Szał
*Moc wody
*Podwójny strzał/ potrójny strzał
*Taniec ostrzy (2 pchnięcia, cięcie lewa, cięcie prawo, młynek i pchnięcie)
*Zmiana w wodną bestię
Ekwipunek:
*Długi, elfi łuk
*Dwa noże
*Lekki, skórzany płaszcz